środa, 1 stycznia 2020

STUDENCKA LOVE CZ. 25

Weszliśmy do mojego pokoju. Ja usiadłam na łóżku a Krystian stanął przy biurku. Był zwrócony do mnie plecami, rękami wspierał się o blat a głowę miał opuszczoną. Widać było że trawi tą sytuację i że nie wie jak zacząć rozmowę.
- Nic mnie z nim nie łączy. Filip to przeszłość. Przysięgam- powiedziałam łamiącym się głosem.
Obrócił się w moją stronę i patrzył na mnie z założonymi rękami drapiąc się po brodzie.
- Co miał na myśli mówiąc że nie będziesz ze mną szczęśliwa? -lustrował mnie wzrokiem
- Krystian, on nie ma pojęcia co wygaduje. Opowiem Ci wszystko od początku, jeśli to cię uspokoi.
- W takim razie zamieniam się w słuch.
Opowiedziałam mu pokrótce jak to kilka miesięcy temu, tuż przed rozpoczęciem studiów Filip zdradził mnie i zostawił dla innej. Wspomniałam o naszym nieplanowanym spotkaniu kilka dni temu, oszczędzając mu historii o wizycie w szpitalu. Byłam przekonana że nie wybaczyłby mi że mu o tym nie powiedziałam wcześniej.
- Uroił sobie że skoro Patrycja go rzuciła to ja wrócę do niego i będzie jak dawniej. - kończyłam powoli swój monolog-  To chyba tyle. Zrozum, ja kocham ciebie a nie jego.  I jestem z tobą szczęśliwa bardziej niż z nim.

Patrzył na mnie przez chwilę z niedowierzaniem. Widać było że jest mu głupio po tym jak się zachował
- Co za skończony idiota!! -krzyknął, uderzając pięścią w blat biurka a ja aż podskoczyłam - przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć.
Ukląkł przede mną, wtulił głowę w moje ramię i zamknął oczy. Czułam że się wycisza i wszystkie negatywne emocje z niego uchodzą. Tkwiliśmy tak w milczeniu przez chwilę, a moje ręce błądziły po jego głowie wśród gęstych włosów. Poniekąd byłam zaskoczona jego zachowaniem. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak łatwo wyprowadził go z równowagi. Z drugiej strony zrozumiałe było że skoro mnie kocha, to boi się mnie stracić... Z resztą z wzajemnością..
- Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło - patrzył na mnie i głaskał po policzku
- Nie szkodzi. Zostawmy to już za sobą, nie chcę o tym rozmawiać. - byłam przybita tą sytuacją i nie chciałam jej roztrząsać.
- Dobrze, będzie jak zechcesz. Proszę, nie smuć się już.
Uśmiechnęłam się smutno i pokiwałam głową na znak, że już jest ok. Rzecz jasna nie było, bo w środku toczyłam ze sobą batalię. Nie przypuszczałam że mój spokojny, opanowany, czuły i troskliwy chłopak potrafił wpaść w taką złość. Zastanawiałam się czy byłby w stanie wyładować swoją furię na mnie?
- No już. Proszę, uśmiechnij się. Nie chcę żebyś była smutna w święta i to przeze mnie. - czule głaskał mój policzek i złożył mi na głowie pocałunek.
Już po chwili utonęłam w jego objęciach. Nigdy nie lubiłam rozmyślać "co by było gdyby..", tym razem też nie chciałam. Z czułości wyrwał nas dźwięk śpiewanych kolęd, dochodzący z salonu. Krystian popatrzył na mnie z zastanowieniem.
- To moi rodzice. -wzruszyłam ramionami- Co roku oglądają koncert kolęd i wspólnie kolędują.
- Super! -odpowiedział z entuzjazmem- chcesz do nich dołączyć?
Popatrzyłam na niego zaskoczona i nie wiedziałam co powiedzieć.
-No co? Nie lubisz kolędować? - dociekał a jego chłopięcy uśmiech mnie powalał.
- Pewnie że lubię, ale...
- No to chodź. Albo nie, zaniosę cię. -w mgnieniu oka poderwał się na równe nogi i już po chwili byłam u niego na rękach.
Gdy stanęliśmy w progu salonu, rodzice siedzieli wtuleni na kanapie i śpiewali radośnie "wśród nocnej ciszy".  Na stoliku stała otwarta butelka czerwonego wina i dwa kieliszki. Spojrzałam porozumiewawczo na mojego chłopaka i włączyliśmy się do śpiewu kiedy w telewizji rozbrzmiała druga zwrotka. Gdy tylko mama z tatą nas usłyszeli, zwrócili ku nam swoje spojrzenia.
-Chodźcie, chodźcie -powiedziała mama z uśmiechem na twarzy
- Zapraszamy -wtórował jej tata
Podeszliśmy do nich a Krystian usiadł na fotelu, sadzając mnie sobie na kolanach. Kolędowaliśmy a radości nie było końca. Musiałam przyznać, że całkiem nieźle nam szło. Zwłaszcza jak już wypita lampka wina dała o sobie znać. Niestety moja głowa nie była przyzwyczajona do alkoholu, przez co szybko się upijałam. Ale lubiłam ten stan bo wtedy wszystko wydawało się łatwiejsze i weselsze.
- Chyba wystarczy już tego wina?- powiedział mój chłopak chwytając mnie za rękę, kiedy zobaczył że znowu sięgam po butelkę żeby sobie dolać.
- Krystian, daj spokój. Nic mi nie jest.- to powiedziawszy niechcący trąciłam ręką kieliszek mamy i rozlałam znajdujący się w nim alkohol.-cholera!
- Właśnie widzę- powiedział ledwie powstrzymując się od śmiechu- Chodź, wystarczy. Zabiorę cię do pokoju. Państwu życzę miłego wieczoru.- zwrócił się do moich rodziców po czym delikatnie wziął mnie na ręce.
- Przepraszam- zwróciłam się do mamy, nim wyszliśmy z salonu.
- Nic się nie stało. Zaraz to wytrę-poderwała się z miejsca.
- Czemu to zrobiłeś? Przecież nic mi nie jest.- bełkotałam.
- Jesteś dla mnie marnym przeciwnikiem jeśli chodzi o picie alkoholu- widziałam że chce mu się śmiać- ale to dobrze. Kobieta powinna mieć swoją godność i wiedzieć kiedy przestać- pocałował mnie w nos i odłożył na łóżko jak małe dziecko.
Skrzyżowałam ręce na piersiach i zrobiłam obrażoną minę niczym mała dziewczynka. Krystian widząc to parsknął śmiechem. W odwecie za to, że się ze mnie nabija sięgnęłam po leżącego za moimi plecami jaśka i rzuciłam w niego z całej siły. Spoważniał...Zmroził mnie spojrzeniem i... odpłacił mi pięknym za nadobne.
-Tak chcesz pogrywać? - zapytał rzucając we mnie poduszką. - To proszę bardzo.
Nasza bitwa na poduszki trwała może 10 minut. Ze śmiechu aż dostałam zadyszki.
- Ha ha... Krystian przestań. -Krzyczałam śmiejąc się.
- Przeproś – śmiał się razem ze mną.
- Nie- sprzeciwiłam się jego rozkazom.
- Będziesz żałować tego sprzeciwu- po tych słowach zalała mnie fala łaskotek.
- Krystian dość, ha ha... Proszę- płakałam ze śmiechu.- Przestań! Ha ha!
- Przeprosisz?
- Przepraszam! - wykrzyczałam ledwie łapiąc powietrze w płuca.
- Mówiłem, że przeprosisz – uśmiechnął się szelmowsko i złożył na moich ustach pocałunek.
Odgarnął z mojej twarzy kosmyk włosów, a ja grzbietem dłoni starłam z policzków łzy rozbawienia. Całował na mojej twarzy każde mokre od łez miejsce.
- Jeśli kiedykolwiek masz przeze mnie płakać, to chcę żeby to były tylko takie łzy- dodał patrząc mi w oczy.
- Czas pokaże, póki co cieszmy się chwilą- skwitowałam.
- Zapomniałbym, dziś jeszcze nie ćwiczyliśmy. Zacznijmy od masażu.
Po tych słowach wstał z łóżka i zaczął przygotowywać sobie wszystkie potrzebne mu rzeczy. Ja w tym czasie, bez większego entuzjazmu zdjęłam spodnie i położyłam się na plecach. Chyba zauważył że nie bardzo mam na to ochotę, bo skomentował mój zrezygnowany wyraz twarzy.
- Hej. Głowa do góry. Pamiętaj że bez wysiłku i pracy nikt jeszcze sukcesu nie osiągnął.
- Wiem...
- Będzie dobrze. Jestem przy tobie. Jestem żeby ci pomóc- powiedział rozpoczynając masaż.
- Dziękuję, że nie pozwalasz mi się poddać. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
- Nie myśl o tym. Skup się na ćwiczeniach. Za kilka dni, po powrocie do Krakowa odwiedzimy gabinet mojego taty. On ma większe doświadczenie i na pewno z jego pomocą odzyskasz sprawność.
- Przecież on mnie nawet nie zna. Czemu miałby mnie leczyć za darmo?
- Wie kim jesteś i to wystarczy. Poza tym od zawsze jego pasją było pomaganie innym.
- Patrząc na ciebie mogę stwierdzić, że dał ci dobry przykład.
Odpowiedział mi krótkim spojrzeniem i resztę czynności kontynuował już w ciszy i całkowitym skupieniu. A jedyne słowa jakie padały z jego ust to polecenia odnoszące się do wykonywanych ćwiczeń. Po niemal godzinie intensywnej rehabilitacji, podjęliśmy kolejną próbę pionizacji bez
podparcia. Nie oczekiwałam cudu, ale kiedy znowu ból ściął mi nogi nie byłam już tak zrezygnowana jak poprzednio. Chyba zaczęło do mnie docierać, że rzeczywiście bez ciężkiej pracy się to nie uda i to obudziło we mnie determinację oraz chęci do walki o sprawność.
- Dobrze się czujesz? - zapytał z troską w głosie. Widać było że obawiał się mojej reakcji po kolejnej nieudanej próbie.
- Tak. -odparłam z uśmiechem.- Wierzę że z każdym razem będzie coraz lepiej.
- I to mi się podoba. Zuch dziewczyna.- pocałował mnie w czubek nosa. - Pójdę umyć ręce, a ty odpocznij chwilę. Zaraz wracam.
Przykrył mnie kocem i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi.

C.D.N







Wszystkim czytelnikom i odwiedzającym mojego bloga życzę Szczęśliwego Nowego Roku 2020❤


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

STUDENCKA LOVE CZ. 25

Weszliśmy do mojego pokoju. Ja usiadłam na łóżku a Krystian stanął przy biurku. Był zwrócony do mnie plecami, rękami wspierał się o blat a g...