środa, 25 lipca 2018

STUDENCKA LOVE CZ.3

Minęły 3 tygodnie od mojego przyjazdu do Krakowa. Trochę ochłonęłam, już nie płaczę na każde wspomnienie o Nim. Jednak ból po rozstaniu jeszcze nie minął, moje uczucie do Filipa nie minęło. Zbliżający się rok szkolny odwraca moje myśli od bolesnych doświadczeń. Dziś sobota, Weronika na pewno już mi ją zaplanowała, przywykłam do jej pomysłów i w sumie to już nawet się nie opieram. Po prostu ubieram się i wychodzę z nią, dla świętego spokoju. Długo nie musiałam czekać. Ledwo wyszłam przed dom zaczerpnąć powietrza i już była obok.
-Angela, co powiesz na wypad do klubu dziś wieczorem?- zapytała podekscytowana.
-Po co pytasz? Przecież wiesz że pójdę- odparłam bez entuzjazmu
- Ej no, daj spokój. Zabawimy się trochę, potańczymy, wypijemy pare piw, może kogoś poznasz i w końcu zapomnisz o tym kretynie- ostatnie słowa wypowiedziała z poirytowaniem.
- No przecież mówię, że pójdę- westchnęłam i w myślach prosiłam Boga żeby dała mi spokój.
-super! Zobaczysz, będzie fajnie- nakręcała się coraz bardziej- pomogę Ci się ogarnąć, zrobię makijaż, uczeszę, będziesz wygladać jak królowa- ciągnęła swój monolog
- Dobrze, już dobrze. Daj mi odetchnąć do wieczora ok?
-Jasne! Lecę powiedzieć mamie że wieczorem wychodzimy.- powiedziała i po chwili już jej nie było.
Impreza to ostatnia rzecz na jaką miałabym ochotę, ale wiem że i tak jej nie przegadam, to po co się opierać? Poza tym za niedługo zacznie się rok akademicki, będę mieć na głowie naukę więc da mi trochę spokoju. Może rzeczywiście przyda mi się trochę rozrywki zanim utonę w książkach? Dzień szybko zleciał. Dochodziła godzina 18:00 kiedy moja kuzynka wparowała do mojego pokoju.
- siadaj- nakazała wskazując na krzesło- zajmiemy się twoim makijażem.
-Mam się bać?- zażartowałam
- spokojnie, już kilka osób malowałam. Nie będziesz narzekać.
Rzeczywiście, po 40 minutach pracy dała mi do ręki lustro i zaniemówiłam.
-Wow! Gdzie się tego nauczyłaś???- makijaż był przepiękny, klasyczne smokey eye dodało mi odwagi i ukryło siedzące we mnie uczucia.
- Gdzie? Przeszłam "szkolenie" z Youtube- powiedziała żartując.
- Aha. Chyba też muszę się tak przeszkolić. Wygladam świetnie. Dziękuję.
-Nie ma sprawy, jutro prześlę Ci link do fajnego filmu instruktażowego. Dobra, dawaj włosy.- powiedziała i wyzwoliła je z kucyka.- masz piękne kręcone włosy, zaraz coś tu wymyślimy.
Wzięła się do pracy i po 15. minutach podała mi lusterko. Znowu byłam mile zaskoczona.
-To też efekt SZKOLENIA z Youtube??- zapytałam nie kryjac podziwu. Po obu stronach głowy, przez skronie przechodziły warkocze francuskie, które z tyłu głowy schodziły się w jeden warkocz i opadły na pozostałe, rozpuszczone włosy które kręciły się w piękne loki.
- Nie, moja mama mnie tak czesała.- odpowiedziała dumna ze swojego dzieła.- dobra, co masz zamiar włożyć na siebie?
Pokazałam jej przygotowaną spódnicę i top odsłaniający brzuch.
- super, ubieraj i wychodzimy.
Było po 19. kiedy wyszłyśmy z domu. Klub znajdował się 15 minut drogi od domu, piechotą.
Kiedy dotarłyśmy na miejsce i weszłyśmy do środka, oślepiły mnie błyski świateł. Głośna muzyka bębniła w uszach. Po chwili jednak oczy i uszy przyzwyczaiły się do panującego tam chaosu. Weronika, widząc moje zdezorientowanie, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do pierwszego wolnego stolika.
-Poczekaj tutaj! Idę po coś do picia!- przekrzykiwała głośną muzykę a ja nie chcąc nadwyrężać strun głosowych tylko pokiwałam głową na zgodę.
Zniknęła w tłumie ludzi a ja siedząc zaczęłam rozglądać się dookoła. Wtedy podszedł do mnie mężczyzna, na oko 30 lat, wysoki brunet ubrany, wydawało mi się, zbyt elegancko jak na takie miejsce.
-Witaj, mogę usiąść? -zapytał a ja na dźwięk jego głosu zaniemówiłam, po chwili jednak ocknęłam się i odpowiedziałam
-tak, tak. Proszę.- wskazałam miejsce obok.
-jestem Patryk. A ty jak masz na imię?
-Angelika, ale znajomi mówią do mnie Agela.
- śliczne imię. Tak piękne jak ty
- dziękuję- odparłam speszona. W ostatnim czasie moja samoocena spadła do zera.
-zarumieniłaś się. Nie lubisz komplementów?- zapytał z nonszalanckim uśmiechem.
-Ja.... nie przywykłam- wybąkałam. W tej chwili podeszła do nas Werka, położyła piwa na stole i zmierzyła mnie tym swoim przenikliwym spojrzeniem.
- o, widzę że masz towarzystwo. Miło mi, jestem Weronika.
- ja Patryk- mężczyzna wstał i wymienili się uściskami dłoni.- mogę porwać na chwilę twoją koleżankę? Chciałbym z nią porozmawiać a tu jest trochę za głośno
Spojrzałam na kuzynkę błagalnym wzrokiem mówiącym "błagam, powiedz NIE".
-Jasne, ja pójdę potańczyć.
Po uzyskaniu zgody, wstał od stołu i wyciągnął do mnie rękę.
-Mogę prosić?- zapytał a ja podając mu swoją rękę wstałam i wyszliśmy z klubu. Dżentelmen w każdym calu, pomyślałam. Dopiero kiedy znaleźliśmy się na zewnątrz i muzyka ucichła dopatrzyłam się w świetle ulicznych lamp jaki naprawdę jest przystojny. Idealne rysy twarzy, delikatny zarost i nienaganna sylwetka. Z zamyślenia wytrwały mnie jego słowa.
-jesteś stąd? Nigdy wcześniej Cię nie widziałem
- nie, przyjechałam z Sopotu na studia. Mieszkam u wujostwa a Weronika jest moją kuzynką.
- super, jaki kierunek wybrałaś?
- psychologia. -odrzekłam a on w tej chwili jakby zamarł. Po chwili jednak otrząsnął się i ciągnął rozmowę dalej.
- dobry kierunek. Od razu widać że ambitna z Ciebie osoba.
- dziękuję, jesteś bardzo miły. A ty czym się zajmujesz? -odbiłam piłkę i teraz ja zadawałam pytania
- ja jestem fotografem, tylko wiesz nie takim co ma jakieś wielkie studio. Pracuję na zamowienia.
- kreatywny zawód, aczkolwiek nie wyglądasz na fotografa - zeskanowałam go wzrokiem.
- naprawdę? Dlaczego tak uważasz? -zaśmiał się.
-po prostu. Wyglądasz na jakiegoś biznesmena albo... lekarza. Ale gdyby tak było to raczej byś nie zaglądał w takie miejsca jak to.
- pewnie masz rację.- odparł nieco poważnym tonem, jakby analizował każde wypowiedziane przeze mnie słowo.- masz chłopaka?
- nie. To znaczy, już nie.- zwiesiłam spojrzenie, że też musiał poruszyć ten temat.
-czyli mogę z tobą zatańczyć bez obawy że ktoś mnie pobije? - zażartował a ja mimo woli uśmiechnęłam się.
- myślę że tak, choć nie gwarantuję że Cię nie podepczę.
-więc chodźmy- wskazał na wejście i puścił mnie przodem.
Tańczyliśmy dłuższą chwilę zanim postanowiliśmy usiąść i napić się czegoś. Na stole czekało na mnie piwo, które wcześniej kupiła Weronika. Wypiłam pare łyków i kątem oka widziałam, że Patryk mnie obserwuje. Tak się zamyśliłam, że nawet nie zauważyłam kiedy do nas podszedł
- przeproszę was na chwilę, zaraz wracam.
Wyszedł a my popatrzylyśmy na siebie. Weronika szturchnęła mnie lokciem i powiedziała podekscytowana
-wpadłaś mu w oko. Nie odrywa od Ciebie wzroku.
- weź nie gadaj głupot. Pewnie szukał towarzystwa.
-tak, tak z pewnością. Weź przejrzyj na oczy, to szansa dla ciebie.
- szansa na co?
- na nową miłość. Najwyższy czas zapomnieć o Filipie.
- łatwo ci powiedzieć. Prosze, odpuść.
-jak chcesz, twoja strata.- to powiedziawszy dała mi spokój.
W tym samym momencie wrócił Pan przystojniak.
-już jestem, przepraszam że was zostawiłem.
- nic się nie stało- wtrąciła Weronika- ja idę na parkiet.
-może pójdziemy za jej przykładem?- zaproponował
-dobrze, chodźmy.
Wstałam i poszliśmy tańczyć. Tak nam minęła cała noc, aż do końca. Tańczyliśmy i rozmawialiśmy na zmianę. Nadszedł moment kiedy trzeba było się rozejść do swoich domów.
-dasz mi swój numer? Zadzwonię popołudniu- zaproponował.
Chwilę się wahałam ale koniec końców wymieniliśmy się numerami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziękowania

Kochani. To już koniec historii Angeliki i Krystiana. Mam nadzieję, że będziecie ją długo wspominać. Dziękuję za to, że  tak cierpliwie i wi...